Kochanka mojego męża była w ciąży z bliźniętami – chłopcem i dziewczynką

„Proszę mi mówić po prostu Sofia” – powiedziałam cicho.

Zawahała się, potem ściszyła głos:

„Pani i panna Elena są w salonie”.

Panna Elena. Widocznie już od jakiegoś czasu wchodziła do tego domu z podniesioną głową.

Weszłam do salonu. Teściowa siedziała na kanapie. Obok niej była Elena. Miała na sobie luźną sukienkę, a brzuch był już wyraźnie zaokrąglony. Wyglądała na kilka lat młodszą ode mnie. Gdy tylko zobaczyła, że wchodzę, natychmiast skuliła się obok mojej teściowej, jakby instynktownie szukając ochrony.

Elena wtuliła się w ramię mojej teściowej jak wystraszone dziecko. Pani Ricci pogłaskała ją czule po dłoni, po czym została podana na mnie.

„Sofia, usiądź”.

Nie usiadłem. zabezpieczeniam na Elene. Po wypuszczeniu, ale nie szybko, przez pojawienie się powiadomienia w oczach widzów.

Teściowa wzięła kopertę ze stolika i pchnęła ją w moją stronę.

„Tu są trzy konsekwencje, Po rozwodzie twoje”.

W sklepie panowała cisza. Jej słowa padły lekkie, kompletne, podstawowe o cenie biżuterii.

osłonam na kopertę. Potem na nią.

„Trzy konsekwencje za kupienie pięciu lat mojego życia?”.

Pani Ricci lekko zmarszczyła brwi.

„Sofia, nie rób z tego niczego brzydkiego. Jesteś dobrym dzieckiem, ale nie dałaś dzieci rodziny Ricci. Elena zamiast tego nosi dwójkę dzieci. Chłopca i dziewczynakę. Wiesz dobrze, co to oznacza”.

Elena dotknęła twojego komputera z udawaną nieśmiałością.

„Pani Sofio, tak mi przykro. Ja i Lorenzo nie chcieliśmy pani skrzywdzić”.

Zaśmiałam się. Krótki, taki śmiech.

„Nie zastosowałeś mnie skrzywdzonego? W takim razie naprawdę marnie wam to wyszło”.

W tym momencie z korytarzy wyszedł Lorenzo. Miał napiętą twarz, ale gdy pojawiła się koperta na stole, zdawała się nieco rozluźnić.

„Sofia, podpisz. To najlepsze rozwiązanie dla wszystkich”.

„Dla wszystkich?” – powtórzyłem.