Na moich 70. urodzinach wnuczka nazwała mnie „bezużyteczną staruszką” i spoliczkowała na oczach wszystkich. Po prostu bezgłośnie otarłam krew i powiedziałam coś, co zamroziło cały pokój. Następnego ranka straciła wszystko, co zawsze uważała za swoje.
Nazwa mnie bezużyteczną staruszką przy wszystkich i powiedział, że powinnam już umrzeć. Tej samej nocy skierowanej na jej wszystko, zanim wejdzie słońce.
Nazywam się Meire Andrade, siedemdziesiąt lat i tej nocy, że opiekuje się kimś w miłości nie chronicznie przed zniszczeniem. Jej słowa brzmiały sensownie, bez wahania, jakby można było je przećwiczyć w myślach.
— Stałaś się balastem, Babciu. wytrzymałośćś był umrzeć dawno temu.
Dwadzieścia trzy osoby usłyszały. Nikt nie zareagował. Trzymałem kieliszek z winem, gdy poczułem, że coś we mnie pęka, nie w ciele, ale gdzieś głębiej, w bardziej odległym miejscu. Starałam się mówić spokojnie.