CZĘŚĆ 1
„Nikt dziś nie wejdzie do mojego domu… bo już wiem dokładnie, co zamierzałeś mi zrobić”.
Powiedziałam to spokojnie, nie podnosząc głosu, siedząc przed filiżanką kawy w małej restauracji na placu, podczas gdy na ekranie telefonu obserwowałam moją wściekłą teściową stojącą przed moją bramą.
Jeszcze przed chwilą Ofelia krzyczała zza drzwi mojego wiejskiego domu na obrzeżach Atlixco:
„Dlaczego brama jest zamknięta?!”
Wtedy zadzwonił mój mąż, zirytowany, jakby problem leżał po mojej stronie.
„Mariano, gdzie jesteś? Przyszliśmy świętować urodziny mojej mamy i nie możemy wejść. Przywieźliśmy tort, jedzenie, nawet moje ciocie… co się dzieje?”
Uśmiechnęłam się, oglądając transmisję na żywo. Byli tam: Ofelia w bordowej sukience, ściskająca ogromną torbę; Sergio, pocący się nerwowo; jego ciotki szepczące; dwie siostrzenice pompujące złote balony; kuzyn trzymający głośnik, jakby był już ich właścicielem.
„Włączcie głośnik” – powiedziałem. „Chcę, żeby wszyscy to usłyszeli”.
Szmery ucichły.