Zrobił rezerwację z trzytygodniowym wyprzedzeniem.
„Ubierz się na czerwono” – powiedział z uśmiechem. „Zaufaj mi. Dzisiejszy wieczór będzie wyjątkowy”.
Siedem lat razem. Siedem Walentynek. I jakoś wiedziałam, że ten będzie inny.
Restauracja była piękna – przyćmione złote światła, świece migoczące na każdym stoliku, skrzypek grający ciche piosenki miłosne przy barze. Czułam się jak na zaręczynach. Serce waliło mi jak młotem, odkąd usiedliśmy.
Zamówił najdroższe wino w menu.
„Świętujemy” – powiedział, unosząc kieliszek.
Tylko dla zobrazowania
„Świętujemy co?” – zastanawiałam się. Nerwowo odgarniałam palcami włosy. Zerkałam na kieszeń jego marynarki jak jakaś zakochana nastolatka oczekująca fajerwerków.
Kolacja była ekstrawagancka – polędwica wołowa, ogon homara, puree ziemniaczane z truflami, desery, których nawet nie skończyliśmy. Śmialiśmy się. Wspominaliśmy nasze pierwsze mieszkanie, podróż samochodem, podczas której zepsuł nam się samochód, psa, którego przysięgaliśmy sobie „kiedyś” adoptować.
Myślałam, że to już koniec.
Kiedy przyszedł rachunek, nawet na niego nie spojrzałam. Byłam zbyt zajęta próbami uspokojenia oddechu.
Podniósł go.
Po czym położył go między nami.
„Wynosi 380 dolarów” – powiedział nonszalancko. „Podzielmy się”.
Mrugnęłam.
„Co?”
„Podzielmy się” – powtórzył. „To sprawiedliwe”.
Wpatrywałam się w niego, próbując zrozumieć. Zaplanował cały wieczór. Wybrał miejsce. Nalegał na wino. To on powiedział: „Dzisiejszy wieczór jest wyjątkowy”.
A teraz chciał, żebym zapłaciła 190 dolarów?
Nie martwiłam się o pieniądze. Stać mnie było na to. Nie o to chodziło.
„Po prostu czuję się dziwnie” – powiedziałam ostrożnie. „Zaplanowałeś to na Walentynki. Czemu miałbym płacić za połowę randki, na którą mnie zaprosiłeś?”
Jego szczęka lekko się zacisnęła.
„Chodzi o partnerstwo” – powiedział. „Jesteśmy równi, prawda?”
„Jesteśmy” – odpowiedziałam. „Ale partnerstwo nie polega na dzieleniu się kolacją-niespodzianką, którą dla mnie zaplanowałeś”.
Tylko dla ilustracji
W powietrzu coś się poruszyło. Muzyka skrzypiec nagle wydała się zbyt głośna.
Zobacz więcej na następnej stronie