Nigdy nie powiedziałam snobistycznym rodzicom mojego chłopaka, że ​​jestem właścicielką banku, który ma ich gigantyczne długi. Dla nich byłam po prostu „baristką bez perspektyw”.

Rozmowy, muzyka i śmiech ucichły, jakby ktoś wyłączył świat.

Wiktoria spojrzała na mnie zdezorientowana.

—Co on właśnie powiedział?

Richard zmarszczył brwi, idąc w stronę prawnika.

—Kim ty do cholery jesteś?

Thomas Hale nie spuszczał ze mnie wzroku.

—Reprezentuję bank, który obecnie posiada pański dług, panie Calloway.

Następnie podniósł grubą teczkę pełną dokumentów prawnych.

—I do osoby, która podjęła ostateczną decyzję dziś rano.

Wszystkie oczy zwróciły się na mnie.

Poczułem, jak wiatr znad oceanu porusza moimi włosami, gdy powoli szedłem w kierunku środka pokładu.

—Witaj, Thomasie — powiedziałem spokojnie.

Wiktoria zbladła.

„Co się dzieje?” zapytał Richard.

Thomas otworzył teczkę i wyjął kilka papierów.

—Ten statek, twoja nieruchomość w East Hampton i twoja firma Calloway Holdings są zabezpieczone pożyczkami niespłacanymi.

Odchrząknął, zanim kontynuował.

—Nowym właścicielem długu jest Vantage Capital.

Richard zaśmiał się nerwowo.

„Znam Vantage Capital” – powiedział. „Ich prezes nigdy by mnie tak nie potraktował”.

—Zgadza się —odpowiedziałem.

Wszyscy na mnie spojrzeli.

Zanim przemówiłem, wziąłem głęboki oddech.

—Bo tym prezydentem jestem ja.

Fraza ta spadła na pokład niczym cicha bomba.

Wiktoria cofnęła się o krok.