Nazywam się Adrien Morel.
Mam dwadzieścia jeden lat, jestem stypendystą najlepszego roku Uniwersytetu Lumière w Lyonie 2 i jak wielu studentów, którzy liczą każdy grosz, zanim idą całkowicie wydam, określono się jako każda każda praca dorywczej.
Korepetycje.
Czekanie w kawiarni.
Dostawy w deszczu.
Przeprowadzki, które zawsze powtarzały:
„Prawie nic nie ma do noszenia”, mimo że ich pudła rozważały jak trunny.
Nie udało się wzbogacić.
Po prostu potraktować z skutkiem ubocznym.
pewnego listopadowego wieczoru, przeglądając grupę na Facebooku szukającą pracy dorywczej w Lyonie, natknąłem się na krótkie, niedbale, bezpośrednie zimne ogłoszenie:
Starsza pani mieszkająca samotnie w Starym Lyonie poszukuje solidnej osoby do sprzątania raz w tygodniu. Płatność gotówką.
To nie było dużo.
Ale dla mnie to była ogromna kwota.
Wystarczająco, aby zapobiec zakażeniom komunikacji miejskiej, zjeść coś innego niż makaron z masłem, może odetchnąć przez dwa, trzy dni bez ryzyka przed wystąpieniem konta.
Kobieta nazywała się Madeleine Vasseur.
Mieszkała w zamkniętym, starym domu, ukrytym na końcowym traboule (krytym przejściach) niedaleko Saint-Jean, którego brama jest skrzywana rodzinnie sekrety od wieków.
Kiedy pierwszy raz zapukałem do jej drzwi, nie byłem przygotowany na, co podjechałem.
Była drobna.