Zdeterminowana, by zrobić mężowi niespodziankę, kobieta udała się do jego miejsca pracy, ale przy wejściu ochroniarz ją zatrzymał:
„Przepraszam, znam żonę mojego szefa bardzo dobrze… i na pewno nie jest pani nim”.
„Jest, właśnie schodzi po schodach”.
Kobieta odwróciła się i zamarła na ten widok…
Linda poprawiła pasek torebki i wzięła głęboki oddech. Dziś była ich piąta rocznica ślubu. W dłoniach trzymała idealnie ułożone pudełko cytrynowych tart – ulubionego deseru Davida. Ostatnio jej mąż prawie nie bywał w domu, zostawał po godzinach w biurze, a Linda postanowiła: żadnych telefonów, żadnych powiadomień – chce mu zrobić niespodziankę.
W budynku, w którym jej mąż był dyrektorem, panował duży ruch. Linda pewnym krokiem skierowała się w stronę wejścia, ale ochroniarz natychmiast zablokował jej drogę.
„Wstęp dozwolony tylko z dowodem tożsamości”.
„Jestem żoną twojego szefa” – odpowiedziała spokojnie. „Chcę mu zrobić niespodziankę”.
Strażnik zmrużył oczy, a potem uśmiechnął się z nutą współczucia.
„Przepraszam, ale się mylisz. Znam żonę mojego szefa bardzo dobrze. I oto jest. Na górze”.
Linda odwróciła się i zamarła z wrażenia…
Elegancka kobieta po czterdziestce, ubrana w beżowy płaszcz, szła przestronnym holem. David stał obok niej. Pochylił się ku niej, powiedział coś, a kobieta się roześmiała. Potem delikatnie wziął ją za ramię i poprowadził w stronę wyjścia, nawet nie zauważając Lindy przy bramce.