Powoli się pakowałem. Świat znów się zmienił. Bez pracy. Bez celu. Bez planu. Lata lojalności wobec firmy wyparowały.
Zarezerwowałem lot powrotny wcześniej. Trzy tygodnie wcześniej niż planowałem.
Słońce zachodziło, gdy skręcałem w swoją ulicę, silnik cicho mruczał. Cienie ciągnęły się długimi cieniami po chodniku, a większość moich sąsiadów miała już włączone światła.

Wieczór w podmiejskiej dzielnicy | źródło: Pexels
Nie mogłem się doczekać, aż rzucę się do łóżka i może otworzę butelkę wina, którą trzymałem w spiżarni.
Potem mrugnąłem. Na moim podjeździe stał czarny minivan.
– Dziwne – powiedziałem, zwalniając.
Zaparkowałem za nim.

Dom z podjazdem | Źródło: Pexels
Czy Lisa kogoś zaprosiła? Czy ktoś próbował mnie okraść? W myślach rozważałem wszystkie możliwości.
Zostawiając bagaż w samochodzie, ostrożnie zbliżyłem się do domu.
Przez zasłonę w kuchennym oknie zobaczyłem coś, co niemal zatrzymało mi serce.

Prześwitujące firanki zwisające z okna | Źródło: Pexels
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE