**
Sześć miesięcy później wyładowywałem konserwy za kościołem, gdy Claire podeszła z notesem.
„Jesteś wcześniej”.
„Nie zasłużyłem na ten zaszczyt”.
„Ciężarówka wreszcie ruszyła”.
Podałem jej kopertę.
„Co to jest?”
„Pierwsza rata. Za buty, płaszcz i paragon. Nie mogę dziś wszystkiego spłacić”.
Claire powoli ją otworzyła. „Nie prosiła o to”.
„Wiem”.
„To po co to robić?”
„Bo nie ma jej tu, żeby mnie do tego zmusić”.
„Nie prosiła o to”.
Claire wsunęła czek do teczki. „Evie powiedziałaby, że czwartki to dobry początek”.
Tej nocy odwiedziłem grób Evie z wydrukowaną wiadomością w kieszeni.
Podarłem ją na strzępy, a potem zacisnąłem pięść.
„Nie zostawię tu mojego wstydu” – powiedziałem. „Dość już dźwigałeś”.