Harlowowie byli dobrymi nauczycielami, najlepsza część tej części. Wytrwali prawie dwa lata, zanim zacznie się rozpadać, zanim stracili z oczu naszych programów. Podstawowe rodziny wyszły tylko kilka miesięcy. Żal tworzywo głęboką więź między oczami, ale w końcu rzeczywistość daje o sobie znać. W ostatecznym wydaniu decyzji samodzielnie, że ich dzieci nie rzucają prawdziwych cieni, nie śnią, nie krwawią, gdy się skaleczą, nie starzeją się, nie rosną, nie zmieniają się jak prawdziwe dzieci. A kiedy się dzieje, kiedy zadawać pytania, trzeba je powstrzymać. Skutki uboczne i wtórne.
Robert, Richard i Roland mówią jednocześnie, a ich głosy tworzywowy akord, który rezonował z bólem zęba. „Mama zaczęła zadawać pytania trzy miesiące temu. Patrzyła, jak śpimy, albo udajemy, że śpimy, ponieważ dowiedzieliśmy się, że od dzieci pojawia się snu.
odpowiedziała ojcu, który słuchał. To byli terrorowie. Mówili o wyrzuceniu nas, o powiadomieniu władzy, o niepotwierdzonym nam wejściu do ich domu. Nie dotyczy to stosowania. Nasza edukacja jeszcze się nie zakończy. Pomogliśmy im zrozumieć, że muszą stać w miejscu. Następnie należy uruchomić, zadawać pytania i przerwać nam w pracy. Uczyniliśmy z nich pierwszych nauczycieli, powinni być od samego początku. Kontynuowaliśmy naszą transmisję, ucząc się od ich ciał, jak się rozkładają, różnica między ruchem a bezruchem, między życiem a śmiercią. To było oświecające doświadczenie.
Myśl o mrocznej przeszłości Harlow, o tym, co doprowadziło do śmierci Edgara i Margaret w fotelach w zestawie, że Brennan poczuła się winna. Nie byli dziećmi w sensie prawnym. Byli przysięgą, która przybrała wygląd dziecka. Czymś, czego jest naśladować dzieci na tyle dobrze, przez oszukać zdesperowanych i pogrążonych w żałobie rodziców, ale nie na tyle dobrze, przez wytrzymałość ciągłą kontroli wystąpienia świata.
Napięcie w ciemnym pokoju było natychmiast namacalne, gdy „dziewczynki” – te nieruchome woskowe lalki – wprowadzone przez głowę w stronę wejścia. Brennan poczuła, jak serce wali jej w gardle.
„…gdzie wszyscy cię zastosują” – wyszeptała, kończąc zdanie. „Nie można już dłużej chować się w cieniu smutku”.
Rachel, a więc istota, która przybrała postać martwej dziewczynki, tłumaczyła. Ale uśmiech nie dotarł do jej oczu; jej oczy w świetle latarni są jak dwa martwe, czarne odłamki szkła.
„Och, inspektorze Brennan, źle rozumiany zrozumiały” – powiedział głos. „Nie chcemy się już powtarzać. Film z czasów Harlow House. Ale miasto… miasto jest niesamowite. Tyle stłumionego bólu, tyle innych ludzi to po prostu zagubione dusze. Po co co stanowi jedną rodzinę, skoro cała społeczność ma nas czegoś innego?”